Jeśli pyzy to tylko na Bazarze Różyckiego

27

Maj

Jeśli pyzy to tylko na Bazarze Różyckiego

Jeśli pyzy to tylko na Bazarze Różyckiego

Bazar Różyckiego zasłynął nie tylko dzięki dostępności najlepszych ubrań i obuwia, ale również znakomitą ofertą gastronomiczną. Na bazarze serwowano najlepsze pyzy w mieście. Te ziemniaczane rarytasy podawano ze słoików albo w termosie. Kupowało się je od kobiet, które zasiadały przy budkach handlowych na stołeczkach i rozkładały przygotowane w domach potrawy.

Jedzenie pyzów na słynnym Różycu może nie było komfortowe, bo jadło się na stojąco, trzymając w ręku plastikowy talerzyk albo papierową tackę. Wyjątkowa była jednak cała otoczka konsumowania takiego obiadu. Kto wtedy myślał o zsiadaniu w eleganckiej restauracji? O obsłudze kelnerskiej? O konkretnych wymaganiach? Kto zwracał uwagę na przepisy sanitarne czy zachowanie higieny? Jadło się na szybko, w tłumie ludzi. Nie przeszkadzało to jednak w dostrzeżeniu wybornego smaku, który pamięta się do dziś. Ci, którzy znają warszawskie pyzy z Bazaru Różyckiego tylko z opowieści, naprawdę mają czego żałować. Dzisiaj nikt już takich nie przyrządza, nie da się podrobić ich smaku, nie da się też stworzyć atmosfery, jaka panowała na targowisku. Kto by pomyślał, by jeść obiad pomiędzy budką ze skórzanymi butami a punktem sprzedaży sukien ślubnych? Dzisiaj chadzamy do galerii handlowych i zasiadamy w sterylnych barach.

Osoby, które miały szczęście bywać na Bazarze Różyckiego w latach jego świetności, dzisiaj wspominają te wizyty z prawdziwym wzruszeniem. Magia zaczynała się tuż po przekroczeniu wielkiej bramy tego miejsca. Kobiety handlowały bielizną, biżuterią i futrami z norek. Inne rozkładały kramy z ulubionymi pyzami. Trzeba mieć na uwadze, że nie tylko pyzy były kulinarnym rarytasem tego miejsca. Można tu było zjeść flaki po warszawsku albo ogromnego kotleta schabowego. Pyzy stały się jednak kultowe, bo nigdzie indziej nie smakują one tak wspaniale, jak wtedy na Różycu.

Panowie sprzedawali krawaty i buty. Nie brakowało też tych ze złotem i drogimi zegarkami. Pod bramą zbierali się tzw. cinkciarze. Trzeba przyznać, że nie zawsze było tam bezpiecznie. Pamiętajmy, że Bazar Różyckiego istniał w samym centrum warszawskiej Pragi i na jego głównym placu odbywały się przeróżne interesy, nie zawsze legalne.

Było gwarno i tłumnie, Zasadą było targowanie się. Na bazarze można było kupić wszystko to, czego brakowało niegdyś w sklepach. Ubrania o najmodniejszych krojach, odzież dziecięcą, kreacje na ślub dla młodej i młodego, obuwie ze skóry i futra z norek. Sprzedawano też mięso, warzywa i półprodukty dla miastowych. A w tym wszystkim były słynne pyzy.

Popularność Bazaru Różyckiego trwała nieprzerwanie do czasu otwarcia targowiska na Stadionie Dziesięciolecia. Wtedy część sprzedawców przeniosła się na koronę, a wraz z nimi większość klientów. Kucharki z pyzami pozostały jednak o wiele dłużej. Jeszcze kilka lat temu można było tam zjeść smaczny obiad za kilka złotych. Jeśli chcielibyście dokładnie zrozumieć o czym piszę, wybierzcie się na ulicę Targową. Nie zaznacie już dawnego klimatu tego miejsca, ale może chociaż łatwiej będziecie mogli go rozumieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *